wtorek, 7 grudnia 2010

przeprowadzka

Niedaleko, ale jednak gdzie indziej :)

http://motyle.blogspot.com

Zapraszam!

poniedziałek, 25 października 2010

nowy

Droga Redakcjo,

Znowu przychodzi taki czas, kiedy coś mi mówi - pisz. Z wewnątrz wyrywają się nowe treści. Tylko, że już jakoś nie chcą być pisane tutaj. Jakby nabrały innej formy i chciały stworzyć i odziać się w inną blogową przestrzeń. Tak się stanie. A jak już wszystko będzie gotowe, zaproszę gości na "parapetówkę" :)

Mniej ważna niż Ty.

czwartek, 16 września 2010

sentymenty

Droga Redakcjo,

Ostatnio spędziłam kilka dni w Krakowie. Pogoda nie była zbyt sprzyjająca więc zrobiłam swój tzw. program minimum. Kościół Mariacki, Sukiennice w te i z powrotem, dwie ulubione galerie. Księgarnie omijałam szerokim łukiem, dlatego, że bagażu powrotnego nie mogłam już bardziej dociążyć (nie mogłam przewidzieć dwóch wrzuconych mi do torby przez Babcię cytryn). No i cukiernia ulubiona, w której zawsze wszystko mi smakuje...

Szłam tak sobie przez miasto i szczerze mówiąc nie bardzo potrafiłam się odnaleźć. Chciałam nałapać w płuca i kieszenie ukochaną dla mnie atmosferę Rynku, spacerowy rytm, a złowiłam zupełnie inną refleksję. Mianowicie, że sporo się przez ostatnie dwa lata nałowiłam: wrażeń, widoków, podróży, mydełek hotelowych i bufetów kawowych. Szłam spokojnie deszczową Floriańską i uwagę kierowałam na to, by mnie i Juniora ten tłum turystów nie poturbował. Jednocześnie myśłałam o tych wszystkich, którzy uczą mnie życia do przodu i życia tu i teraz.

Przeczuwam każdym nerwem, że idą zmiany, a niektóre okoliczności już po raz ostatni mają taki kształt. Chyba trzeba je uściskać, docenić, podziękować za to ile wniosły w moje życie i otworzyć się po raz kolejny na nieznane. Idźmy do przodu. Tam przecież, Ktoś już na nas czeka.

Proszę o kilogram odwagi,

Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 11 lipca 2010

ukropnie

Droga Redakcjo,

No nie wiem jak mi to wyjdzie, po przerwie tak długiej, w samym środku tak upalnego dnia, lata... Ale spróbujemy! :) Choć wszystko, wydaje się, będzie i jest już inaczej.

Po pierwsze, z dwojga powstało jedno. Po drugie, oczekujemy nowego członka rodziny. To wszystko zmienia... Wszystko! I muszę przyznać, Droga Redakcjo, że aż tak sobie tego przewrotu nie wyobrażałam. Nie wiedzieć czemu, Babcie, Mamy, wszystkie znajome kobiety, dopiero teraz zdradzają mi te małe niuanse stanu błogosławionego, a niektóre klepią tylko po ramieniu współczując, że u mnie aż tak "hardcorowo".

Najbardziej brakuje mi wiatru we włosach, szybkiego kroku i ludzi, ludzi, ludzi, rozmów... Tempo życia niesłychanie zwolniło, zrównuje się z moim pulsem a ja z pokorą staram się przyjmować, że z planów A, wychodzą plany C i D, albo i żadne.

Mniej ważna niż Ty.

piątek, 6 listopada 2009

listopad

Droga Redakcjo,

Przyszedł czas mówienia, pisania, śpiewania, tańczenia. Okazywania uczuć, nawet jeśli dla kogoś nie będzie to najwygodniejszym rozwiązaniem. Czasem delikatne pchnięcie jednego elementu, powoduje lawinę kolejnych i tak się zadziało u mnie. Lepiej poznałam siebie i zaczęły się pojawiać pytania, czy nie warto czasem z większą precyzją decydować o tym co jest dla mnie dobre, w czym się dobrze czuję, co lubię, czego nie lubię i nie muszę robić?

Zaczęło się od tego, że chciałam być sama, kiedy moi znajomi wychodzili na miasto i pozwoliłam sobie na to. No i nie umarłam, co mnie jeszcze bardziej zdziwiło :) Poznałam ludzi, którzy robią tak samo i nikogo to nie krzywdzi, a wręcz dobrze wpływa na ich otoczenie, kiedy stawiają wyraźne granice. Spotkałam też osoby, które w zwykłej rozmowie wydają się ciche i spokojne, a kiedy stają przed widownią... unoszą się centymetr nad ziemią, a ich głos uderza cię i porywa w kierunku ich idei. I wielkie tygrysy, które przed widownią kurczą się i bledną. Albo zimni generujący wiele ciepła tak, że inni potrafią się przy nich bawić jak małe dzieci.

Dostałam też w ostatnim tygodniu niespodziankę od losu. Podszedł do mnie w metrze bardzo cicho mówiący mężczyzna (a może to ja go nie dosłyszałam) i próbował mi wręczyć gazetę. Dałam mu kilka złotych, podziękowałam za gazetę (pomyślałam, że w ten sposób więcej zarobi, a może i chce mi byle co wcisnąć), a on uparcie mi ją wcisnął, niemalże obrażony. No i słusznie. Chwilę potem wczytałam się w otrzymany kwartalnik, który jeste elementem akcji społecznej. Połowa dochodu ze sprzedanej gazety trafia do sprzedawcy.
Zaimponował mi. Zaimponował swoją dumą i uczciwością.

To co wewnątrz i to co widoczne na zewnątrz. Co widzimy na początku znajomości i to, co poznajemy z czasem. Interpretacje i różne spojrzenia.

Czasem wystarczy odrobina cierpliwości, a może i pewnej niepewności, bo może Ktoś - Droga Redakcja, wie od nas lepiej...?

"Izraelu złóż nadzieję w Panu, teraz i na wieki"
Próbująca ogarnąć powyższe i oprzeć się na Tobie, wciąż i wciąż,
Bardzo potrzebująca w tym wsparcia,
Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 20 września 2009

oczyszczenie

Droga Redakcjo,

Nie przeczuwałam, że któregoś dnia, z taką siłą pojawi się we mnie chęć pisania, pisania, pisania(!), przelewania gdzieś, poza siebie, tego co z taką intensywnością dzieje się ostatnio wewnątrz mnie. Choć nie czuję się w tym wszystkim oddzielona mocno od tego co dzieje się na zewnątrz.

Pomału, po bardzo intensywnym buncie i wzmacnianiu wewnętrznych okopów przeciwko usłyszeniu czegokolwiek co chcesz mi powiedzieć, przeciwko jakiejkolwiek pomocy jaką chcesz mi udzielić, coś zaczęło pękać... Dochodzi do mnie jakieś ciepłe, spokojne powietrze. Dusza się wietrzy i nie pozwala samodzielnie szarpać się z tym co nie jest moją walką. Krajobraz jak po wojnie. Oddaję Ci kontrolę, choć momentami jest to tak bardzo wbrew mnie samej... Ale pamiętam, wiem, Ty nie zawodzisz i nie dajesz zła. Jesteś dobry. "Bóg jest dobry" - tak wczoraj usłyszałam. Chcę zmartwychwstania, ale wcześniej musi być prawdziwa śmierć. Ufam Tobie...

Dbaj o mnie, dbaj o Niego,
Mniej ważna niż Ty.

PS. "Patrzysz na mnie z taką wiarą, z jaką nigdy nikt nie odważył spojrzeć się"

środa, 5 sierpnia 2009

zostań

Droga Redakcjo,

Dziękuję za to lato w mieście... Wszystko miało wyglądać inaczej, miały być góry, ciągłe przemieszczanie się pociągami, autobusami. Tak się wszystko zaczęło zazębiać, na styk, przyjmować formę urlopu w biegu... aż stało się to, co musiało się stać. Na starcie do tej podróży zatrzymałeś mnie nie byle jaką burzą. Po prostu paraliż strachu i niemoc wyjścia z domu na jedyny możliwy autobus. Burza, akurat wtedy, kiedy należało wyjść. Otworzyłam Słowo, w którym wyczytałam: zostań tu gdzie jesteś, a jeść będziesz miód i śmietaną (może chodziło o te zjedzone później lody chałwowe?;). Zostałam i dopiero wtedy spokojnie zasnęłam.

Rano okazało się, że tu już wszystko było przygotowane. Bliskie dusze, które akurat wróciły z wyjazdów, inne zostały. Pierwszy raz od 'n' czasu byłam na basenie, dziś kino i pilates. Codzienne eucharystie tak bardzo pomagają nabierać prawdziwego pokarmu, sił. Żyję tym co tu i teraz. Bez planów. Odpoczywam.

Dziękuję, za to odpoczywanie. Sprawiasz, że czuję się bezpieczna.

Psalm 23
"Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz
wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem;
mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim
po najdłuższe czasy."


Mniej ważna niż Ty.

poniedziałek, 27 lipca 2009

storczyk

Droga Redakcjo,

Wyglądam przez okno, za którym fiolet i pomarańcz i ciepło. Jaskółki śpiewają, coraz wolniej, coraz ciszej. I patrzę na storczyk na parapecie. Przywiązany mocno do tyczki, dwie łodygi bardzo silne i trudne do wyprostowania. By się prostować czasem muszą się mocować, opierać same o siebie. Czasem, nie zawsze spodziewanie, pięknie kwitną.

Proszę bym umiała się poddać Twoim siłom, czerpać je z Ciebie.

Trochę jak ta łodyga,
Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 26 lipca 2009

umiłowana

Droga Redakcjo,

Pokazujesz mi, że jest czas pisania i czas niepisania... Sama wiesz ile razy już tu siadałam, zaczynałam pisać i nagle coś mi przerywało. Problemy techniczne, telefony, brak czasu... Ufam, że wiesz lepiej...

Moje serce porusza ostatnio pieśń: 03-Ja śpię i tak zastanawiam się czy znowu wołasz mnie do posługi śpiewem..? Ech to śpiewanie na ślubach... :)

Mniej ważna niż Ty, ale tak bardzo przez Ciebie umiłowana...

czwartek, 25 czerwca 2009

upokorzenie

Droga Redakcjo,

Jak się zaczynają człowiekowi marzyć wakacje we własnym domu, kładzenie tapet na ścianie, to chyba znak, że dzieje się coś dziwnego?

Te ostatnie wyjazdy uczą mnie bardzo wielu rzeczy. Poza nowymi znajomościami, nowo odkrywanymi rejonami Polski, regionalnymi przysmakami, bardzo mocno poznaję siebie. We wtorek, po prawie całodniowej podróży wylądowaliśmy w przepięknym hotelu ukrytym w miejscowości, po której nikt by się tego nie spodziewał. Z resztą naprawdę nikt się nie spodziewał, że prawie przy samej granicy z Niemcami znajduje się takie cudo. Dworek/rezydencja z 1909 roku. Drewniane schody, skrzypiące podłogi. Otworzyłam pokój większy i wyższy ze dwa razy od mojego mieszkania i pomyślałam: "To pomyłka, to chyba nie dla mnie!". Był jednak dla mnie. Secesyjne zdobienia, haftowana pościel, toaletka. Schodząc w dół można było się znaleźć w restauracji, której okna wychodziły na zielony ogród, z którego dobiegał zapach zmokniętych różowych róż. Wysokie pomieszczenie, świeże kwiaty na stole, a w tle sączący się jazz. Wciąż trudno mi uwierzyć, że to było naprawdę. Po uczcie dla podniebienia padłam na ogromne łoże, spojrzałam w kryształowo połyskujący żyrandol i zdałam sobie sprawę, że zapomniałam najważniejszej teczki, którą miałam następnego dnia omawiać. Bardzo gwałtownie trzeba było wrócić do rzeczywistości. Nie wiem tak do końca dlaczego, ale zaczęłam Ci wówczas w głębi serca dziękować, za to, że się o mnie upominasz. Przez upokorzenie.

Wdzięczna za cuda, wianki, za słońce i deszcz i za to, że wszystko jest z jakiegoś powodu i dla jakiegoś celu.

Mniej ważna niż Ty.

sobota, 6 czerwca 2009

przygoda

Droga Redakcjo,

Próbuję się Ciebie trzymać w tym intensywnym czasie. Ale albo ręka boli mnie po szczepionce i przytrzymać się nie mogę, albo wpada na moje biurko jakaś "wrzuta", którą trzeba się zająć, albo dzwoni telefon. I znowu widzę, że to Ty wybierasz i to Ty, przede wszystkim Ty, mnie trzymasz.

Wystarczył jeden dzień, by czerwiec zamienił się w miesiąc szans, czas spędzony w każdym z możliwych zakątków Polski. Cieszy mnie to, mobilizuje i zaprasza do zapraszania w to wszystko co jest, co mnie przerasta, Ciebie. Wtedy staje się to przygodą, nie niepokojem, ale wyzwaniem, które już przygotowałeś, które pomoże mi dojrzewać i rozwijać skrzydła, dorosłe już.

Mniej ważna niż Ty.

wtorek, 2 czerwca 2009

tęcza

Droga Redakcjo,

Aż mi to wszystko nie chce przejść przez myśl. Jak w przeciągu dwóch dni można tak wiele zobaczyć. Morze nasze Bałtyckie, plażę, molo w Sopocie, tęczę nad morzem i nad ziemią, trzy skaczące po polach sarny, dwa bociany, dużo krów, błyskawicę, platformę wiertniczą (tu zachwycił mnie bardziej ludzki umysł i to do czego jest zdolny), park w Gdańsku Oliwie, katedrę i organy. Nie dość, że je widziałam to jak tylko usiadłam w ławce, zaczął się koncert organowy i aż podskoczyłam od niskich dźwięków, cudnie przerażających. Zapach starych murów. Smak dorsza smażonego, frytek idealnie przysmażonych, batonika dodającego sił. Dłoń lekko poparzona od herbaty zaparzonej w papierowym kubku. Garść muszelek.

Idąc tak plażą, usłyszałam oburzony głos kobiecy: "jak to morze, pachnie śledziem!" I tak sobie pomyślałam, że nam ludziom, tak czasem łatwiej myśleć, że taki mały śledź, może nadać zapach morzu. A może to śledź ma zapach morza? Tak do końca to nie wiem jak jest, ale jak wczoraj patrzyłam w ten ogrom, przestrzeń i fale uderzały o brzeg, pomyślałam, że jestem takim małym śledziem. A morze mnie przerasta, tak jak Ty. I usiadłam by z Tobą porozmawiać. Wtedy pojawiła się tęcza.

Wdzięczna, za szturm, za piękno, którym do mnie przemawiasz.
Proszę, naucz mnie je przyjmować. Prawdziwie usłyszeć.

Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 31 maja 2009

duch

Droga Redakcjo,

Tyle razu słyszałam słowa o kościach obrastających ciałem, które ożywają, nabierają ducha... ale w głowie słyszałam tylko kości, kości, suche kości, pył. Wczoraj było inaczej. Wspominałam wydarzenia, które były w moim życiu ożywaniem. Szczególnie ten ostatni rok. Widziałam co jest, to co jest naprawdę. Miłość.
Potem słowa o budowie domu, własnymi siłami, po swojemu, bez Ciebie. I też, nie tak jak zwykle, widziałam wzniesione Twoimi rękami budowle. Szczególnie tę jedną. Choć my burzyliśmy, Ty wciąż ją wznosiłeś. Odrzucaliśmy, Ty wciąż dawałeś. Nie wierzyliśmy, Ty czekałeś cierpliwie. Nie widzieliśmy, Ty wciąż wskazywałeś palcem. Niezawodnie i wiernie.
Ostatnio zobaczyłam, że to Ty dajesz życie i je odbierasz. To Ty nadajesz imię dziecku. Czasem jedyne co zrobi tu na ziemi, to odda Tobie chwałę. Właściwie my tylko to powinniśmy... Oddawać Tobie chwałę... i do Ciebie wrócić.

Czasem tak wolno do tego dojrzewamy. Ale jeszcze nie jest za późno.

Wdzięczna, stworzona i stwarzana.

sobota, 23 maja 2009

motyw

Droga Redakcjo,

Nie wiedziałam za bardzo o czym do Ciebie napisać. Próbowałam włączyć płytę Beyonce, którą zaraz po pierwszym przesłuchaniu połknęła moja wieża i pojawiła się we mnie pewna myśl. Zobaczyłam pewien przewijający się w ostatnim czasie w moim życiu motyw. Zamrożonych pieniędzy, szafek czekających na zawieszenie, decyzji wstrzymanych bo czasu nie starcza na ich realizację, zmian zamierzonych, które chcę podjąć, a wciąż uderzam o ścianę i trzeba czekać. W tym tygodniu po 8, a właściwie po 9 miesiącach usilnej walki i oczekiwania zrealizuję swój autorski warsztat. To bardzo cieszy, może też bardziej do tego dojrzałam. Czuję jednak jak wiele wymagasz ode mnie cierpliwości, trwania w niewygodzie. I wiem, że to przynosi największe owoce, wiem to wszystko, ale jakoś tego nie czuję... Za tydzień Zesłanie Twojego Ducha... Dawno tak na to nie czekałam. Potrzebuję wody by żyć. Odkryłam, że najbardziej jestem sobą kiedy jestem z Tobą, w modlitwie.

Mniej ważna niż Ty,
Potrzebująca Twojego Ducha, byś mnie podniósł.

poniedziałek, 18 maja 2009

jabłko

Droga Redakcjo,

Ostatnio usłyszałam, może już po raz kolejny, mądre zdanie: aby móc dać komuś kawałek jabłka, trzeba mieć chociaż mały kawałek. Dość wyraźnie uświadamiam sobie jak duże problemy mam z hodowlą własnego jabłka, troską o samą siebie. Czasem zupełnie o niej zapominam. Nawet o drobnych pięciu minutach czystego egoizmu. Dostrzegam, że do tej troski o siebie nie wystarcza zjedzenie kawałka ulubionej czekolady, choć może to też. Ta troska musi być mądra, dopasowana. Nie można jej przelać, za bardzo odżywić jednym nawozem. To jabłko trzeba doglądać, obserwować czego potrzebuje, czy przypadkiem nie słyszy się potrzeb wyrażonych przez głośniej mówiącą śliwkę sąsiadkę, albo pewną siebie gruszę. I widzę też, że niektóre substancje odżywcze przyjmuje tylko ode mnie. Muszę dostarczać je sama, bo inaczej jabłko nie rośnie. Po prostu nie idzie. To pisanie do Ciebie, jest bardzo mocno dla mnie. Jest dla mnie dobre. Nie wiem, może jest też dla kogoś. Ale dzisiaj piszę do Ciebie, dla mnie. Dla siebie.

Mniej ważna niż Ty,
potrzebująca odżywczych dodatków,
lekko przesuszona jabłonka.

środa, 13 maja 2009

dżdżownica

Droga Redakcjo,

Tak mnie ostatnio naszło na tematy kwiatowe i wspomnieniowe. Dokładnie rok temu po raz pierwszy zobaczyłam mieszkanie, w którym teraz mieszkam i zakrzyczałam w sercu: to mój dom! Zastanawiam się jak wiele się od tego czasu zmieniło, jak właściwie wszystko się zmieniło... Tata przez wiele lat powtarzał, że nie wyhoduję żadnej rośliny, a w sobotę pojechał ze mną na giełdę kwiatową i ze zdziwieniem zobaczył jak dobrze się z roślinami rozumiemy :) W tym roku nastąpił mój debiut balkonowy, z czym wiążą się moje dwie dzisiejsze refleksje...

Refleksja pierwsza.
Jako, że kupiłam nietradycyjny gatunek pelargonii okazało się, po ich posadzeniu, że nie stoją równo rządkiem, tylko wykręcają się w przeróżnych kierunkach. Z przerażeniem udałam się z prośbą o poradę do Wróżki (myśląc, że może je źle posadziłam, czy coś) a Ona drukowanymi literami napisała mi (na czacie, bo się na emeryturze skomputeryzowała): NIE PROSTUJ! NIECH SOBIE ROSNĄ, OPADAJĄ, JAK CHCĄ! No to wyluzowałam i pomyślałam, że i w życiu nie należy panikować, jak coś rozwija się w szybkim tempie i w nieprzewidzianym kierunku.

Druga refleksja, nazwijmy ją "nawozową".
Na giełdzie kwiatowej kupiłam mega odżywczy nawóz do roślin domowych, który aplikuje się raz na pół roku. Ten samodzielnie się do ziemi udziela. Nie ma możliwości by go przedawkować. Opis jego działania bardzo szeroki. Zaaplikowałam go w niedzielę i... z przerażeniem odkryłam dziś, że pod jego wpływem ziemia w doniczkach jakby zaczęła oddychać, jakby ją użyźniło stado dżdżownic, albo nie wiem co jeszcze, nawiedziło mini tornado. No i pomyślałam, że kurcze tak to jest w życiu, że jak przejdzie odżywcza łaska to gleba naprawdę się dziwnie zachowuje. Podlana, potrafi nawet zabulgotać..?

Oj, o trochę dziwnych rzeczach dziś i może chaotycznie, ale to był naprawdę wysokoreaktywny dzień. Dziękuję, że troszczysz się o mnie jak dobry ogrodnik. Proszę, daj mi pokój, daj mi wdzięczność, daj mi pięknie zakwitnąć...

Mniej ważna niż Ty.

poniedziałek, 11 maja 2009

proces

Droga Redakcjo,

Jakoś jest mi dzisiaj niewytłumaczalnie smutno. Przyszła sobie melancholia i siedzi. Okazuje się, że nie omija zaręczonych ;) Z resztą i inne emocje mnie nie omijają, a są może nawet intensywniejsze niż były wcześniej. Oswajanie zmian trwa. Bez względu na to czy są to zmiany na lepsze, czy na gorsze. To zawsze trwa.

Zadaję sobie dziś sporo pytań o muzykę. Czy kiedyś oddając ten talent Bogu, zostawiając go u Boga (o ja uboga:) pożegnałam go na zawsze? Od roku śpiew w pewien sposób śpi, czasem słyszę jak chrapie.
Usiedliśmy wczoraj z Lubym. Wziął do ręki gitarę, ja notatnik i długopis. Spłynęło na Niego to improwizacyjno-kompozytorskie coś, co zupełnie przerasta moje możliwości pojmowania muzyki. Patrzę na Niego w takich chwilach i zastanawiam się, jak to możliwe? Którędy Mu ta wena wchodzi i jak to się dzieje, że jest taka niewyczerpana? Siedziałam, popijałam mocnego earl graya, aż w którymś momencie naszło mnie na pisanie, a potem na napisanych słów zaśpiewanie. I się wystraszyłam, bo nigdy wcześniej nie śpiewałam własnego tekstu. To bardzo trudne. Jak poddanie pod ocenę czegoś więcej niż głos. Czegoś więcej niż mogę zaplanować. To pozwolenie, by inni posłuchali czegoś, co siedzi we mnie bardzo głęboko, czegoś do czego nie zaglądam na co dzień. By poznali mnie może lepiej niż sama siebie znam, by interpretowali po swojemu mój własny świat. A co jeśli on się nie spodoba? Co, jeśli ktoś strasznie go skrytykuje, podepcze, ośmieszy? Pytam siebie, czy jestem na to gotowa. Bo ponoć, kiedy się ryzykuje warto rozważyć, czy da się radę przyjąć porażkę. Proces decyzyjny trwa.

Tak Ci dzisiaj trochę pomarudziłam. Proszę pociesz mnie choć trochę. Niech ten jutrzejszy dzień wyraźniej się do mnie uśmiechnie. Potrzebuję poczuć Twoją Miłość.

Mniej ważna niż Ty.
Przypomnij mi, że dla Ciebie ważna.

piątek, 8 maja 2009

deszcz

Droga Redakcjo,

Nie dość, że mamy dziś 8 (moja ulubiona cyfra), to mamy też maj (mój ulubiony miesiąc). Coś się we mnie odświeża. Jakby zaczynało czerpać wodę z najbardziej sycącego źródła. Nawadnia się dzisiaj i wczoraj, i może nawet jutro...
Chcę chodzić nowymi drogami. Nie chcę zmieniać celu, chcę inaczej do niego dochodzić. Wczoraj zwiedziłam pół Warszawy jadąc do domu tramwajem. Dziś poznałam nowe przejście w okolicy bloku. Złożyłam też w administracji informacje zapisane na zwykłej kartce papieru (nie na specjalnym druku) i żyję. Poćwiczyłam sama, bo w piątki nie odbywają się zajęcia pilatesu. Zrobiłam rozgrzewkę w rytm Dirty dancing. Kwiatki podlałam w odwrotnej kolejności i żaden z nich nie narzekał ;) A mogłam to wszystko zrobić, bo wzięłam urlop, tylko dlatego, że mi się chciało.

Dziękuję za te majowe burze i deszcze, i że po nich wszystko co przesuszone, może się odradzać.
Proszę prowadź. Chcę iść za Tobą.

Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 3 maja 2009

owca

Droga Redakcjo,

Chyba coś w tym jest, że porządkuję myśli, kiedy mówię, piszę, albo śpiewam... Oswajam się z tym, że nie muszę nadążać za wszystkim co się dzieje... Ty jesteś pasterzem, Ty prowadzisz, Ty jesteś pasterzem, jesteś przede mną... zanim ja tam tam jestem... Ty jesteś przede mną.

Mniej ważna niż Ty.

czwartek, 30 kwietnia 2009

przedmaj

Droga Redakcjo,

Brakowało mi tego. Brakowało mi wieczorów, kiedy mogłam do Ciebie napisać i jednocześnie uporządkować coś w myśli i w duszy. Czas jakoś przyspieszył. Wielki Post upłynął mi pod znakiem intensywnych spotkań z Tobą i Twoimi Asystentami. Wiara mała jak ziarnko gorczycy przesuwała góry i nagle pojawił się zupełnie inny ląd, horyzont. Coś pięknego połyskuje na moim palcu. Coś, co ma ogromną wartość i symbolizuje wejście na nieznane mi dotąd drogi. Teraz jest i piękniej i trudniej... Atakuje nieprzyjaciel, poznawanie siebie wchodzi na dużo głębsze poziomy, nie zawsze sprawiające przyjemność. Są także chwile, kiedy jest lepiej niż w filmach... Zazwyczaj po burzach, gorszych od tych na filmach.

Pomagaj nam proszę, potrzebujemy Ciebie, bardziej niż jedzenia, niż powietrza,
Jesteś Miłością, potrzebujemy Ciebie.

Mniej ważna niż Ty.

"Jeśli dzisiaj się miłujemy, to dlatego, że On zmartwychwstał"