niedziela, 20 września 2009

oczyszczenie

Droga Redakcjo,

Nie przeczuwałam, że któregoś dnia, z taką siłą pojawi się we mnie chęć pisania, pisania, pisania(!), przelewania gdzieś, poza siebie, tego co z taką intensywnością dzieje się ostatnio wewnątrz mnie. Choć nie czuję się w tym wszystkim oddzielona mocno od tego co dzieje się na zewnątrz.

Pomału, po bardzo intensywnym buncie i wzmacnianiu wewnętrznych okopów przeciwko usłyszeniu czegokolwiek co chcesz mi powiedzieć, przeciwko jakiejkolwiek pomocy jaką chcesz mi udzielić, coś zaczęło pękać... Dochodzi do mnie jakieś ciepłe, spokojne powietrze. Dusza się wietrzy i nie pozwala samodzielnie szarpać się z tym co nie jest moją walką. Krajobraz jak po wojnie. Oddaję Ci kontrolę, choć momentami jest to tak bardzo wbrew mnie samej... Ale pamiętam, wiem, Ty nie zawodzisz i nie dajesz zła. Jesteś dobry. "Bóg jest dobry" - tak wczoraj usłyszałam. Chcę zmartwychwstania, ale wcześniej musi być prawdziwa śmierć. Ufam Tobie...

Dbaj o mnie, dbaj o Niego,
Mniej ważna niż Ty.

PS. "Patrzysz na mnie z taką wiarą, z jaką nigdy nikt nie odważył spojrzeć się"

środa, 5 sierpnia 2009

zostań

Droga Redakcjo,

Dziękuję za to lato w mieście... Wszystko miało wyglądać inaczej, miały być góry, ciągłe przemieszczanie się pociągami, autobusami. Tak się wszystko zaczęło zazębiać, na styk, przyjmować formę urlopu w biegu... aż stało się to, co musiało się stać. Na starcie do tej podróży zatrzymałeś mnie nie byle jaką burzą. Po prostu paraliż strachu i niemoc wyjścia z domu na jedyny możliwy autobus. Burza, akurat wtedy, kiedy należało wyjść. Otworzyłam Słowo, w którym wyczytałam: zostań tu gdzie jesteś, a jeść będziesz miód i śmietaną (może chodziło o te zjedzone później lody chałwowe?;). Zostałam i dopiero wtedy spokojnie zasnęłam.

Rano okazało się, że tu już wszystko było przygotowane. Bliskie dusze, które akurat wróciły z wyjazdów, inne zostały. Pierwszy raz od 'n' czasu byłam na basenie, dziś kino i pilates. Codzienne eucharystie tak bardzo pomagają nabierać prawdziwego pokarmu, sił. Żyję tym co tu i teraz. Bez planów. Odpoczywam.

Dziękuję, za to odpoczywanie. Sprawiasz, że czuję się bezpieczna.

Psalm 23
"Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz
wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem;
mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim
po najdłuższe czasy."


Mniej ważna niż Ty.

poniedziałek, 27 lipca 2009

storczyk

Droga Redakcjo,

Wyglądam przez okno, za którym fiolet i pomarańcz i ciepło. Jaskółki śpiewają, coraz wolniej, coraz ciszej. I patrzę na storczyk na parapecie. Przywiązany mocno do tyczki, dwie łodygi bardzo silne i trudne do wyprostowania. By się prostować czasem muszą się mocować, opierać same o siebie. Czasem, nie zawsze spodziewanie, pięknie kwitną.

Proszę bym umiała się poddać Twoim siłom, czerpać je z Ciebie.

Trochę jak ta łodyga,
Mniej ważna niż Ty.

niedziela, 26 lipca 2009

umiłowana

Droga Redakcjo,

Pokazujesz mi, że jest czas pisania i czas niepisania... Sama wiesz ile razy już tu siadałam, zaczynałam pisać i nagle coś mi przerywało. Problemy techniczne, telefony, brak czasu... Ufam, że wiesz lepiej...

Moje serce porusza ostatnio pieśń: 03-Ja śpię i tak zastanawiam się czy znowu wołasz mnie do posługi śpiewem..? Ech to śpiewanie na ślubach... :)

Mniej ważna niż Ty, ale tak bardzo przez Ciebie umiłowana...

czwartek, 25 czerwca 2009

upokorzenie

Droga Redakcjo,

Jak się zaczynają człowiekowi marzyć wakacje we własnym domu, kładzenie tapet na ścianie, to chyba znak, że dzieje się coś dziwnego?

Te ostatnie wyjazdy uczą mnie bardzo wielu rzeczy. Poza nowymi znajomościami, nowo odkrywanymi rejonami Polski, regionalnymi przysmakami, bardzo mocno poznaję siebie. We wtorek, po prawie całodniowej podróży wylądowaliśmy w przepięknym hotelu ukrytym w miejscowości, po której nikt by się tego nie spodziewał. Z resztą naprawdę nikt się nie spodziewał, że prawie przy samej granicy z Niemcami znajduje się takie cudo. Dworek/rezydencja z 1909 roku. Drewniane schody, skrzypiące podłogi. Otworzyłam pokój większy i wyższy ze dwa razy od mojego mieszkania i pomyślałam: "To pomyłka, to chyba nie dla mnie!". Był jednak dla mnie. Secesyjne zdobienia, haftowana pościel, toaletka. Schodząc w dół można było się znaleźć w restauracji, której okna wychodziły na zielony ogród, z którego dobiegał zapach zmokniętych różowych róż. Wysokie pomieszczenie, świeże kwiaty na stole, a w tle sączący się jazz. Wciąż trudno mi uwierzyć, że to było naprawdę. Po uczcie dla podniebienia padłam na ogromne łoże, spojrzałam w kryształowo połyskujący żyrandol i zdałam sobie sprawę, że zapomniałam najważniejszej teczki, którą miałam następnego dnia omawiać. Bardzo gwałtownie trzeba było wrócić do rzeczywistości. Nie wiem tak do końca dlaczego, ale zaczęłam Ci wówczas w głębi serca dziękować, za to, że się o mnie upominasz. Przez upokorzenie.

Wdzięczna za cuda, wianki, za słońce i deszcz i za to, że wszystko jest z jakiegoś powodu i dla jakiegoś celu.

Mniej ważna niż Ty.

sobota, 6 czerwca 2009

przygoda

Droga Redakcjo,

Próbuję się Ciebie trzymać w tym intensywnym czasie. Ale albo ręka boli mnie po szczepionce i przytrzymać się nie mogę, albo wpada na moje biurko jakaś "wrzuta", którą trzeba się zająć, albo dzwoni telefon. I znowu widzę, że to Ty wybierasz i to Ty, przede wszystkim Ty, mnie trzymasz.

Wystarczył jeden dzień, by czerwiec zamienił się w miesiąc szans, czas spędzony w każdym z możliwych zakątków Polski. Cieszy mnie to, mobilizuje i zaprasza do zapraszania w to wszystko co jest, co mnie przerasta, Ciebie. Wtedy staje się to przygodą, nie niepokojem, ale wyzwaniem, które już przygotowałeś, które pomoże mi dojrzewać i rozwijać skrzydła, dorosłe już.

Mniej ważna niż Ty.

wtorek, 2 czerwca 2009

tęcza

Droga Redakcjo,

Aż mi to wszystko nie chce przejść przez myśl. Jak w przeciągu dwóch dni można tak wiele zobaczyć. Morze nasze Bałtyckie, plażę, molo w Sopocie, tęczę nad morzem i nad ziemią, trzy skaczące po polach sarny, dwa bociany, dużo krów, błyskawicę, platformę wiertniczą (tu zachwycił mnie bardziej ludzki umysł i to do czego jest zdolny), park w Gdańsku Oliwie, katedrę i organy. Nie dość, że je widziałam to jak tylko usiadłam w ławce, zaczął się koncert organowy i aż podskoczyłam od niskich dźwięków, cudnie przerażających. Zapach starych murów. Smak dorsza smażonego, frytek idealnie przysmażonych, batonika dodającego sił. Dłoń lekko poparzona od herbaty zaparzonej w papierowym kubku. Garść muszelek.

Idąc tak plażą, usłyszałam oburzony głos kobiecy: "jak to morze, pachnie śledziem!" I tak sobie pomyślałam, że nam ludziom, tak czasem łatwiej myśleć, że taki mały śledź, może nadać zapach morzu. A może to śledź ma zapach morza? Tak do końca to nie wiem jak jest, ale jak wczoraj patrzyłam w ten ogrom, przestrzeń i fale uderzały o brzeg, pomyślałam, że jestem takim małym śledziem. A morze mnie przerasta, tak jak Ty. I usiadłam by z Tobą porozmawiać. Wtedy pojawiła się tęcza.

Wdzięczna, za szturm, za piękno, którym do mnie przemawiasz.
Proszę, naucz mnie je przyjmować. Prawdziwie usłyszeć.

Mniej ważna niż Ty.